
- no cześć. - rzuciłam.
- siema, siema. - odpowiedział. - mama się za Tobą stęskniła. - zaśmiał się.
- to fajnie. - uśmiechnęłam się.
- idziemy, bo zimno. - jęknął.
całą drogę do jego domu przegadaliśmy o głupotach. wdrapaliśmy się na to czwarte piętro. weszliśmy do środka.
- mamooo! - krzyknął Łukasz. - patrz kogo Ci prowadzę.
- ooo! - powiedziała zdziwiona mama Łukasza. - cześć Olka,
- dzień dobry. - przywitałam się. - a tak w ogóle to jak ma Pani na imię?
- Ania jestem. - powiedziała.
- to my idziemy do pokoju, - oznajmił mamie Łukasz.
weszliśmy do jego pokoju, zimne piwo już czekało na stoliku. usiadłam i zapaliłam szluga. Łukasz zaczął rozmowę o moich 'ex' chłopakach. popłakałam się, jak tylko zaczęliśmy temat Mateusza. on wszystko zrozumiał i mnie pocieszał. później Łukasz zaczął mi się zwierzać, też nie miał lekko w życiu. później do niego wpadł Bartek z Gabryśką i tak posiedzieliśmy do 22, znaczy się ja posiedziałam, bo Gabi i Bartek jeszcze zostali, a ja już musiałam lecieć, bo przecież jutro do szkoły.
- jutro zdaję matmę, - oznajmiłam im na odchodne. - trzymajcie kciuki.
- no pewnie. - powiedzieli wszyscy trzej razem.
- no to ja lecę. - pożegnałam się i wyszłam.
" przepraszam, że Cie nie odprowadziłem, no ale Bartek z Gabi siedzą, sama rozumiesz... :* " - takiego sms'a dostałam od Łukasza. " nie ma za co, rozumiem:) " - odpisałam.
MIESIĄC PÓŹNIEJ
- jestem z nim! - krzyknęłam na wejściu do Gabi pokoju.
- cooo?! - zapytała zdziwiona przyjaciółka. - jak to?
- no normalnie. właśnie od niego wracam, i tak jakoś wyszło. - opowiadałam jej.
- no ja wiedziałam, że z wami coś będzie. - zaśmiała się. - kurde, ale się cieszę.
- dobra, ja już musze lecieć, bo mama na mnie z kolacją czeka. - pożegnałam się.
doszłam do domu, zjadłam kolację, wykąpałam się i zasnęłam z cudowną myślą, że dwa tygodnie wolnego - ferie zimowe... rano standardowa pobudka - sms od Łukasza. " kochanie wstawaj! zaraz cię widzę u mnie. :* " ogarnęłam się i szubko pomknęłam do niego.
- co jest? - zapytałam zdyszana, wbiegając do jego pokoju.
- no nic, - powiedział spokojnie. - stęskniłem się.
- głupek - rzuciłam, i położyłam się w nie zrobionym jeszcze łóżku. on - leżał w samych bokserkach śmiejąc się ze mnie, że tak szybko przybiegłam, bo myślałam że coś się stało.
- no nie śmiej się - powiedziałam obrażona. - to nie jest zabawne.
- jest. - powiedział, i pocałował mnie. zaczął rozpinać spodnie, ściągać bluzkę.
- a pani Ania? - zapytałam odrywając się od niego.
- nie ma jej. - powiedział.
- ej, ale ja nie chcę znowu tego co było z Mateuszem. - powiedziałam.
- ale ja nie jestem Mateusz. - oznajmił. - wiesz, że mi możesz zaufać.
nagle ja znalazłam się pod nim...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz